Nowa droga zycia

niedziela, 02 września 2012

Zaczal sie wrzesien, a wraz z nim zapach jesieni w powietrzu.. Nie wiem gdzie ten czas ucieka.. Chodze do pracy, pracuje intensywnie, wracam do domu.. weekendy spedzam towarzysko i znow jest poniedzialek i tak w kolko... Lata w tym roku tutaj raczej nie zaznalismy, wiec moze przytrafi sie takie babie.. :-)

W zeszly weekend przyjechali w odwiedziny ex szwagrowie.. Zapowiadali sie od lat i wreszcie sie zjawili.. Poznali G na moim terytorium i wszyscy sie z wszystkimi dogadywali.. Czas spedzilismy na pokazywaniu im Manchester, oprowadzaniu po miejscach, w ktorych  teraz toczy sie moje zycie.. Zobaczyli jak mieszkam.. Bylismy w paru swietnych restauracjach i dobrze bawilismy sie w swoim towarzystwie.. Znamy sie prawie 20 lat, wiec wlasciwie trudno byloby nie.. Dowiedzialam sie paru rzeczy o ex mezu, ktore tylko potwierdzily, ze ten czlowiek nie wyciagnal zadnych dojrzalych wnioskow z poprzednich doswiadczen i nic tego nie zmieni.. W kazdym razie ja zdecydowanie zyskalam koncu tego malzenstwa...

poniedziałek, 28 maja 2012

Dla odmiany w Deszczolandii od paru dni swieci, jazy, zazy slonce i gorac leje sie z nieba...:-)

Poniewaz nie wiadomo na jak dlugo taka pogoda sie tu utrzyma stwiedzilam, ze trzeba sie ruszyc i cos wreszcie zrobic z moim 'miejskim' ogrodem.. Jest to balkon, ktory wychodzi na poludnie i ktory jest sredniej wielkosci. Ma metalowe balustrady i drewniana podloge. Widok z niego jest dosc przyjemny - po prawej halasliwa dwu pasmowka (do ktorej sie juz przyzwyczilam) oslonieta drzewami, na prosto drzewa, na lewo parking.. To tak na pierwszym planie..

W kazdym razie pomalowalam sobie balkonowa podlowe na moj ulubiony szary kolor, ktory komponuje sie z kolorem okien i balustrady; postawilam pare doniczek z rozno kolorowymi roslinami oraz kupilam stolik z krzeselkami... I to wlasciwie zajelo mi cala przestrzen! No, jest jeszcze miejsce na pnace krzewy po jednej stonie i moze ze dwa koszyki wiszace.. W kazdym razie narazie jestem ze swoich skromnych poczynan zadowolona.. :-)

                                   

                                  

                               

czwartek, 17 listopada 2011

Zdaje sobie sprawe, ze to juz bedzie moj ktorys tam wpis o nowym mieszkaniu,  ale chyba trudno sie dziwic?! :-) Pierwsze, wlasne, samodzielne,wybrane i niejako wyczekane...

Przeprowadzenie wszystkich mebli zajelo nam 3 godziny dzieki pomyslowosci i glowkowaniu panow G i P jak pojedyncze sztuki zmiescic na przemyslowym wozku takim uzywanym w supermarketach do przewozenia towarow... No i panowie bardzo sie wykazali - nie bylo stluczek, szkod, odrapan, itd.. Oczywiscie w zamian za pomoc odwdzienczylam sie kolacja z winem w tureckiej restauracji, co wszystkim sie nalezalo!

Rozpakowanie pozostaly rzeczy i wyzbycie sie wszelkich sladow przeprowadzki zajelo mi cala niedziele, ale za to w poniedzialek mialam wrazenie jakbym tu juz jakis czas mieszkala! :-)

                                      

A wrazenia?!

 - jest tu bardzo bezpiecznie - 'recepcja' do 21szej( obaj panowie bardzo pomocni i uczynni) oraz jest brama wejsciowa

 - budynki sa bardzo dobrze utrzymane i zadbane , sprzataczke widze codziennie

 - jest sporo zieleni i ciekawych roslin w naszym 'wewnetrznym' ogrodzie

 - sasiadow jak do tej pory ani slychac ani widac mimo, ze jest tu 185 mieszkan

 - bez lisci na drzewach ruch i odglosy z obwodnicy jest dosc glosny  - do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic

 - probki kolorow do reszty pokoi zakupione i wyprobowane na scianach - teraz tylko trzeba sie zdecydowac i zaplanowac jaki kolor gdzie!

 - balkon przyzwoitych rozmiarow i nikt mnie nie 'podglada'

 - mieszkanie od strony poludniowej, wiec zachody slonca sa na porzadku dziennym ( jesli to slonce jest na widoku oczywiscie)

 - mieszkanie jest bardzo ale to bardzo cieple! Na porzadku dziennym mam tu 20 stopni, co po prostu jest czyms niespotykanym w mojej historii mieszkalnej, wiec kocyk z polara zostal schowany i trzeba bedzie pomyslac o nabyciu lzejszego szlafroka:-)

Wiec jak to mowia So far so good...

                           

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5