Moja magiczna ulica

czwartek, 06 maja 2010

Bylo ich wczoraj kilka i wszystkie prowadzily mnie na 'stare smieci':

- nie zdazylam jeszcze znalezc fryzjera ,a ze odrosty znaczace i wyjazd do Polski za tydzien trzeba bylo podjac odpowiednie kroki i udac sie do mojej cudownej ex fryzjerki - misja zakonczona sukcsem (do wiad. nadal zapuszczam wlosy)

- nie zdazylam sie jeszcze zarejestrowac w poradni zdrowia, a tu przyszedl list z tej poprzedniej, ze konsultant prosi o szczegolowe badanie krwi (az 5 tubek wypelnionych czerwonym plynem) - misja zakonczona sukcesem bez zadnego czekania

Najwazniejsza misja specialna bylo odwiedzenie mojej magicznej ulicy, bo zwykle pieknie sie prezentuje w wiosennych kolorach, takich soczystych i wyrazistych.. Przeszlam sie tylna droga na okolo, zagladajac czy cos sie zmienilo u wszystkich sasiadow..Niestety pora byla wczesna, wiec nikogo w domu nie bylo. Do swojego ex domu przeszlam sciezka na palcach i zobaczylam:

- zaslony w salonie te same, tyle, ze zaciagniete, wiec nic nie mozna bylo zobaczyc

- ogromny czarny fortepian zajmuje honorowe miejsce w bibliotece, ale poza tym sa tam same pudla, pudliska, jeszcze nie rozpakowane, zadnych ksiazek na polkach

- w kuchni kroluje ogromny szklany stol, ktory w niczym nie pasuje do stylu 'country' gdzie wszystko jest w drewnie

- z holu dobiegaly odglosy skomlenia szczeniaka

- w ogrodzie pojawil sie domek dla ptakow, ale reszta troszke zapuszczona...

Obserwacja, nie krytyka ... To juz nie moj dom i kazdy ma prawo do robienia tego co chce..Dla mnie ta misja specjalna jest juz przeciez zakonczona.

niedziela, 28 lutego 2010

Zastanawialam sie jaki tytul nadac temu wpisowi.. Bo cos sie wreszcie z domem ruszylo, ale po ciagnacych sie perypetiach jestem po prostu ostrozna.

W zeszlym tygodniu dostalismy wyniki inspekcji domu. Wlasciwie nie wykazala niczego, o czym bysmy nie wiedzieli, ale bylismy nieco zaszokowani oszacowainiem/wycena.. Sporo nizsza. Powod: Zewnetrzna elewacja nadaje sie do wymiany i moze stanowic zagrozenie dla ludzi... My wiedzielismy o tym kupujac dom, a nasza kupujaca rowniez o tym wiedziala, bo to jest widoczne golym okiem. Problem w tym, ze na podstawie tej inspekcj i wyceny bank udziela pozyczki hipotecznej. I nie pozyczy jej wiecej niz ta wycena... Reszte musi wylozyc sama.. Targowalismy sie przez dwa dni. W koncu spuscilismy z ceny (na szczescie nadal dostalismy troche wiecej niz za ten dom zaplacilismy 5 lat temu),ale pod warunkiem, ze nie ma zadnych przestojow z jej strony, ze nie bedzie kolejnych raportow, inspekcji, przeciagania, ostroznosci... Jesli znow cos jej sie nie spodoba to po prostu wycofujemy sie z tego i tyle... Takiej frustracji juz dawno nie przezywalam!

Jesli nie bedzie wiecej 'przeszkod' wszystko powinno pojsc w miare szybko, bo ani ona niczego nie sprzedaja, ani ja niczego nie kupuje, wiec nie ma reakcji lancuchowej – moze do 4 tygodni bede musiala sie wyprowadzic.. moze przed Wielkanoca...

Zaczelam wreszcie szukac mieszkania , a od jutra biore sie za porzadkowanie i sortowanie rzeczy w szafach i szufladach...

Powoli do przodu.. Mam nadzieje!

środa, 03 lutego 2010

Wlasnie sie odbyla. Taka inspekcja/przeglad jest tutaj potrzebna do otrzymania pozyczki hipotecznej, bo banki chce byc pewne, ze dajac pozyczke zwroca im sie pieniadze.. Sa rozne rodzaje takiego przegladu i rozna cena. Mozna zrobic pobierzna, szczegolowa, strukturalna... Im bardziej szczegolowa tym wiecej 'rzeczy' moze wyjsc na swiatlo dzienne. Potem robi sie raport i wymienia co jest do zrobienia, na co trzeba zwrocic uwage, czy dom jest warty tyle za ile sie go sprzedac, itd... Powiedziano mi, ze taki inspektor nie bedzie sie o nic pytal ani o niczym rozmawial i nic mi nie powie. Ten ktory wlasnie byl dosc sporo rozmawial, ze bardzo mu sie ulica podoba, ze ja zna, ze robil inspekcje w paru innych domach na tej ulicy i ze kupujaca nie robi inspekcji szczegolowo – strukturalnej , tylko taka standardowa.

W pierwszej chwili sie ucieszylam, ale jak na pobierzna inspekcje to spedzil tu dosc sporo czasu i pukal, stukal, wszystkiemu sie przygladal wewnatrz i na zewnatrz, wszystko notowal i zauwazylam, ze ma sporo kartek podzielonych na rozne sektory, np. Wilgoc, insulacja scian, itd. Za to nie robil zadnych zdjec, co jest troche dziwne. Hmm, nie wiem co o tym myslec?!

Chcialam sie troche podpytac na czym taka inspekcja polega, ale dawal wymijajace odpowiedzi. Wiec troche panikuje. Na raport trzeba czekac do tygodnia i sie okaze, czy kupujaca bedzie chciala negocjowac cene, czy sie wycofac czy po prostu jak najszybciej wprowadzic.. Trzymajcie kciuki.

A ja tymczasem pakuje walizke i sobie jade do Islandii - odpoczac!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7