niedziela, 02 września 2012

Zaczal sie wrzesien, a wraz z nim zapach jesieni w powietrzu.. Nie wiem gdzie ten czas ucieka.. Chodze do pracy, pracuje intensywnie, wracam do domu.. weekendy spedzam towarzysko i znow jest poniedzialek i tak w kolko... Lata w tym roku tutaj raczej nie zaznalismy, wiec moze przytrafi sie takie babie.. :-)

W zeszly weekend przyjechali w odwiedziny ex szwagrowie.. Zapowiadali sie od lat i wreszcie sie zjawili.. Poznali G na moim terytorium i wszyscy sie z wszystkimi dogadywali.. Czas spedzilismy na pokazywaniu im Manchester, oprowadzaniu po miejscach, w ktorych  teraz toczy sie moje zycie.. Zobaczyli jak mieszkam.. Bylismy w paru swietnych restauracjach i dobrze bawilismy sie w swoim towarzystwie.. Znamy sie prawie 20 lat, wiec wlasciwie trudno byloby nie.. Dowiedzialam sie paru rzeczy o ex mezu, ktore tylko potwierdzily, ze ten czlowiek nie wyciagnal zadnych dojrzalych wnioskow z poprzednich doswiadczen i nic tego nie zmieni.. W kazdym razie ja zdecydowanie zyskalam koncu tego malzenstwa...

poniedziałek, 06 sierpnia 2012

postawa polskich olimpijczykow... czy na prawde jest az tak zle w polskim sporcie?!

Ci na ktorych sie liczy po prostu odpadaja w przedbiegach.. nie wiem czy to brak przygotowania, motywacji,trudny sezon, kontuzje,slaba psychika?! Jak to jest, ze Team GB ma juz na swoim koncie 40 medali a my tylko 4?! Czy to na prawde dlatego, ze to jest taki jubileuszowy rok dla nich i caly narod ich dopinguje?! Ogladam codziennie, sprawdzam co chwile na gazecie co sie dzieje i po prostu wieje ponuroscia i rozczarowaniem...

Jakie sa tego przyczyny nie mam pojecia! Ogladam dalej i dalej wypatruje Polakow i jakis medalowych szans... ale chyba do tych 10 sprzed 4 latach to nie pobijemy.. Chcialoby sie powtorzyc za trenerem Anny Rogowskiej 'no k...a m..'!

Jutro ide na mecz olimpijski - czesc gier odbywa sie na stadionie Manchester United, wiec choc w ten sposob wezme udzial w tych igrzyskach...

środa, 25 lipca 2012

Okradziono mnie dwa razy, wiec wlasciwie nie ma na co narzekac..

Pierwszy raz gdy mialam 11 lat - byl stan wojenny, zima,kartki na wszystko.. Mamie udalo sie zdobyc piekne skorzane brazowe kozaki, ktore w niczym nie przypominaly relaksow.. Poszlam do kolezanki, zeby sie pobawic.. Jej mama akurat wymyla podlogi w przedpokoju, wiec kazala mi zostawic buty na klatce.. No i oczywiscie wiecej juz ich nie zobaczylam.. Do tej pory dokladnie pamietam tamto zdazenie oraz lzy mojej mamy i od tej pory nie zostawiam butow na zewnatrz niczyjego domu czy mieszkania..

Dzis bylam na silowni, do ktorej chodze juz ponad rok.. Sa szatnie, kazdy moze wlozyc swoje rzeczy do schowka pod klucz.. sa tez wieszaki, na ktore mozna powiesic kurtki, spodnie, spodnice.. Wiekszosc rzeczy zamykam pod kluczem, ale nie kurtke, spodnie czy spodnice, zeby sie nie pogniotly.. Inne osoby tez tak robia.. Bylam na zajeciach jakies 40min i po powrocie do szatni wyjelam rzeczy ze schowka, zaczelam sie ubierac.. Kurtka wisiala, ale spodnica juz nie.. Ktos ja po prostu zwinal! To byla zwykla prosta szara spodnica, ale jedna z moich ulubionych bo swietnie lezy i sie nie gniecie! No bylam w szoku! Przeszukalam wszystkie schowki, pod lawkami, w przebieralni i nic! Zglosilam na recepcji, ale oprocz tego zeby sie zapytac jutro lub pojutrze czy ktos nie znalazl to raczej nic nie zrobia, bo przeciez sa schowki.. Prawda i lekcja wyciagnieta!

Musialam sie z powrotem przebrac w spodenki, tshirt i addidasy i tak wracac do domu pociagiem i idac przez miasto! Dobrze, ze akurat jest cieplo!

 No nie wiem - moze komus po prostu taka spodnica byla potrzebna do kolekcji! Ale mi jej strasznie szkoda! :-(