niedziela, 22 stycznia 2012
zeby nosic tzw skinny jeans? Przelamalam sie widzac takie spodnie o odpowiedniej dlugosci i nie zadne biodrowki tylko jak powinno byc, czyli lezace na pasie.... Nabylam wczoraj: Wygladam w nich dobrze! :-) No i teraz trzeba bedzie kompletowac ten 'look' i nabyc odpowiednie buty i topy.. No nie jest to calkowita zmiana stylu, ale zawsze jakas odmiana!
wtorek, 03 stycznia 2012
No i mamy Nowy Rok.. nawet nie wiem jak to sie stalo, ze tu w ogole nic nie pisalam przez wiekszosc grudnia.. To znaczy wiem, bo bylam tu i tam, czyli swiatecznie w Polsce! W kazdym razie tradycyjnie zrobilam sobie krotkie podsumowanie 2011 w paru kategoriach ‘Naj’: Najwazniejsze momenty w mom zyciu: - Zakonczenie pewnej dekady i wejscie w nowa, ktora ma byc pelna wyzwan i pozytywnych doswiadczen! Udana impreza urodzinowa! - Kupno pierwszego wlasnosciowego mieszkania, ktore jest tylko i wylacznie moje .. Najwazniejsze wydarzenie rodzinne: - Roczek mojego chrzesniaka bratanka Kubusia, ktory jest nie tylko slicznym dzieckiem, ale przede wszystkim pogodnym, rozesmianym i zadowlonym z zycia chlopczykiem, z ktorym spedzanie czasu daje mi sporo radosci Najbardziej pamietna podroz: - Podroz do Nowego York'u, w ramach obchodow wejscia w nowa dekade zycia, ktora utwierdzila mnie w przekonaniu, ze to niesamowite miasto do ktorego mozna wracac, wracac, wracac! - weekend w Paryzu i podroz Eurostar Najlepsze przeczytane ksiazki: 1.Kate Morton – Distant Hours 2.Malgorzata Gutowska - Adamczyk - seria Cukiernia pod Amorem 3.Krystyna Kofta - Fausta Najwieksze rozczarowania: - Za malo podrozy, bez powodu - Zmiana relacji miedzy bratowa i moja mama, ktore napawaja mnie niesmakiem - Brak satysfakcji zawodowej, mimo, ze wyzwan bylo bez liku, ale ze ciagle wisi nad nami grozba redukcji etatow, motywacji jakos z siebie nie moglam wykrzesac Mimo braku jakis przebojowych wydazen byl to dosc udany rok, ktory przeminal nie wiadomo kiedy.. A ten? No coz, najwazniejsze, zeby byl zdrowy, pomyslny i szczodry, czego sobie i wszystkim tu zagladajacym zycze!
sobota, 10 grudnia 2011
W Polsce grudzien kojarzy mi sie z adwentemi urodzinami kolezanki Pierwszej Lepszej no i ze Swietami oczywiscie.. W UK to czas swiatecznych imprez i lunchy z przyjaciolmi i wspolpracownikami.. W ciagu ostatnich 10 dni bylam na takich imprezach 4 razy.. I wiecej juz chyba nie dam rady.. nie tylko ze wzgledu na watrobe i powiekszajacy sie obwod pasa,ale po prostu nie jestem w staniu funkcjonowac nastepnego dnia! :-) Po wczorajszej imprezie siedze na kanapie, opatulona w milusi, cieply kocyk i ogladam juz 3 film o tematyce swiatecznej, bo na wiecej mnie nie stac! No coz starosc nie radosc!:-) Musze jednak przyznac, ze wszystkie dotychczasowe imprezy byly bardzo udane, wesole, radosne, chlaszczace po kieszeni, ale raz w roku trzeba byc Swietym Mikolajem i postawic drinka calemu zespolowi.. :-) |