niedziela, 05 stycznia 2014

13 to z reguły moja szczęśliwa liczba. Niemniej jednak 2013 mimo, ze te 13 w sobie mial do takowych nie należałWręcz przeciwnie po podsumowaniu nadaje sie do pełnej kasacji!

Tradycyjnie każdego roku robie podsumowania w różnych kategoriach. 

Po przejrzeniu moich zapisków z 2013 kategorie dzielą sie na:

 Te negatywne:

 - włamanie do mieszkania oraz kradzież mojej biżuterii

 - wypadek mamy tuz przed przyjazdem do mnie (zlamala nogę), co pociągnęło za sobą wiele komplikacji w zwiazkach rodzinnych oraz bardzo wpłynęło na moje samopoczucie

 - samobójstwo osoby znanej mi w moim małżeńskim życiu

 - rozstanie z G po prawie 5 latach związku;

 Te pozytywne:

 - rejs po Morzu Śródziemnym z wizyta w Izraelu

 - narodziny mojego drugiego bratanka Kacpra

 - wymiana wykładzin w mieszkaniu

 - utrzymanie stanowiska pracy;

Nie robie postanowień noworocznych. Chce po prostu żyćcieszyć sie tym co mam.

Życzę wszystkim przede wszystkim zdrowia, optymizmu, pogody ducha oraz spontaniczności!

niedziela, 02 czerwca 2013

Miala od wczoraj byc u mnie moja mama.. Przyjezdza raz na pare lat, z reguly, zeby zobaczyc gdzie mieszkam, bo przeciez regularnie sie przeprowadzam.. Wiercilam jej w brzuchu o ten przyjazd juz od roku.. Lata leca, ma juz 75 lat, wiec podrozowanie moze stac sie uciazliwe..caly pobyt mialam zaplanowany, wycieczki, wyjscia i po prostu pobycie ze soba...

Niestety nic z tych planow nie wyszlo, bo tydzien temu miala wypadek i zlamala sobie miednice, lezy w szpitalu oczekujac na operacje spojenia.. Rozmawiam z nia codziennie i wiem, ze jest w dobrym nastoju, ma opieke, ma codziennie odwiedziny rodziny i przyjaciol, ale bardzo sie o nia martwie.. Bo kto wie co po takiej operacji, jak dlugo potrwa powrot do zdrowia i mobilnosci.. Mieszka z moim bratem i bratowa, wiec sama nie jest, ale...

No i tu by trzeba bylo osobny wpis, bo bratowa z mama sie specjalnie nie dogaduja z wielu powodow i na wielu poziomach. A moj brat miedzy nimi.. W kazdym razie na pewno nie chce, zeby bratowa w czymkolwiek pomagala, bo juz i tak z siebie robi meczennice zyciowa..Poza tym jest w ciazy, wiec zadnych dodatkowych obiazen jej nie trzeba..

W kazdym razie trzeba bedzie mamie zmienic pokoj, bo obecny jest na najwyzszym pietrze i odpowiednio przystosowac.. Chcialabym tez zeby ktos przychodzil 2x na dzien zeby pomoc przy toalecie, itd..Martwie sie wszystkim, bo mnie tam nie ma i na nic wlasciwie nie mam wplywu.. Oczywiscie pojade jak tylko bedzie wiadomo kiedy mama bedzie mogla wyjsc ze szpitala..

Wiedzialam, ze ten rok bedzie pod znakiem pobytow w Polsce, ale nie myslalam,ze z takich powodow.. :-(

niedziela, 07 kwietnia 2013

Wlasciwie to nie wiem jak mam zaczac ten wpis. To czego dowiedzialam sie w piatek wstrzasnelo mna bardziej niz przypuszczalam i wlasciwie caly czas o tym mysle.

Z A przyjaznimy sie od 15 roku zycia, czyli juz 27 lat.. Szmat czasu i rozne etapy naszego zycia  - bylam swiadkiem na jej slubie; jestem matka chrzestna jednego z jej dzieci; widze jak dorastaja jej dzieci; zawsze mamy dla siebie czas i regularnie sie odwiedzamy mimo, ze nie mieszkam w Polsce; wzajemnie sie wspomagamy w roznych sprawach i kryzysach zyciowych - ot normalna przyjazn, ale takich przyjazni nie zawiera sie latwo.

Jej corka konczy w tym roku 18 lat i rowniez ma najlepsza przyjaciolke, ktora ma takie samo imie jak ja; ktora ma byc w przyszlosci swiadkiem na jej slubie i matka chrzesna jej dziecka..  Z ta tylko roznica, ze to sie nigdy nie stanie, bo ona zmarla w czwartek...Rak serca.. Nawet nie wiedzialam, ze cos takiego istnieje... 2 tygodnie i tej slicznej dziewczyny, ktora miala zycie przed soba juz nie ma. Pogrzeb w przyszlym tygodniu. To niesprawiedliwe i niewyobrazalne, ale jak bardzo realne!

Nie jestem sobie w stanie wyobrazic co czuja rodzice tracac jedyne dziecko; Nie jestem sobie w stanie wyobrazic, co czuje ta mloda dziewczyna u progu doroslosci i z poczuciem, ze wszystko przed nia, a ktora wlasnie dostala niezla lekcje od zycia i stracila swoja najlepsza przyjaciolke; Co czuje A patrzac na swoje dziecko pograzone w takiej wielkiej rozpaczy i bezsilnosci, ze nic nie mozna zrobic, niczego odwrocic, w niczym pomoc...

Zadne slowa nie sa w stanie tego wyrazic.. Z czasem bol oslabnie, zycie przeciez toczy sie dalej - kruche, a jednoczesnie takie silne..Zawsze zostana wspomnienia i pamiec..

Ale to kolejny dowod na to, ze nie wiadomo co komu pisane; ze nie ma co odkladac nic na pozniej; ze trzeba nie bac sie podejmowac decyzji czy dokonywac wyborow; ze trzeba zastanowic sie czy to nad czym ubolewamy czy sie stresujemy jest tego warte...

Lacze sie myslami z nimi w smutku i zalobie...

                                              

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 126