Czyli moje wyzwania i podboje zyciowe
wtorek, 09 lutego 2010
Zapiski z podrozy - Islandia

Na takiej wycieczce nie bylam juz dawno. Zawsze jezdze do Polski lub w odwiedziny do przyjaciol, ale na takiej turystyczno – odkrywczej wycieczce nie bylam od dwoch lat.

Zastanawiam sie jak najlepiej przekazac to co zobaczylam i zwiedzilam;co wywarlo na mnie wrazenie i mysle, ze najlepiej bedzie podzielic na sectory i wypunktowac.

Miejsce i data: Islandia  - Reykjavik, 4 – 8/02/2010

Hotel: Fosshotel Baron

Program wycieczki:

Czwartek - Przylot wieczorem i transfer do hotelu w Reykjaviku. Pogoda zimowa, ale zero sniegu. Pierwsze wrazenia – mala stolica, wszedzie mozna dojsc na piechote, pare glownych ulic, ludzie glownie w traperach i polarach.

Piatek – caly dzien w Blekitnej Lagunie, jednej z głównych atrakcji wyspy - termalne jezioro o mleczno - blekitnej barwie, otoczonym polami lawy,gorami i zapach siarki w powietrzu. To uzdrowisko SPA, w ktorym mozna sobie posiedziec w saunie i lazni parowej, pobiczowac biczami wodnymi, nalozyc glinke sillica (bogatej w krzem) na twarz i cialo kiedy tylko ma sie na to ochote. Mozna pobrodzic po jeziorze zanurzonym w ciepłej wodzie (temperatura 38 – 42), w połowie smaganym chłodnym wiatrem oraz w całości okraszanym siarkowodorową parą wydobywającą się z pobliskiego krateru – to coś, czego nie chce się zapomnieć, a tylko powtórzyć; to ma coś w sobie, co nie pozwala stamtąd wyjść. Totalny relaks i odprezenie! Piekno natury laczone z checia dbania o wlasne piekno, bo badania dowodza, ze woda zapobiega pojawianiu sie zmarszczek!:-) Goraco polecam!

 Sobota – po wylegiwaniu sie do poludnia i porzadnym sniadaniu ruszamy na zwiedzenia miasta w ciagu dnia. Z kazdego niemal miejsca w miescie widac ogromny luterański kościół Hakkgrimskirkja, ktory wyglada imponujaco za dnia i w nocy. Zwiedzanie zaczelismy od starego centrum, skupionego wokół jeziora Tjörnin, gdzie znajduje się wiele zabytkowych domów, w tym najstarszy - Fógetinn z 1752 r. Mniej więcej właśnie w tym miejscu wiking Arnarson założył osadę, która dała podwaliny pod dzisiejszą stolicę Islandii. Jest tu rowniez Ratusz i Norraena Husid, czyli Dom Nordycki - centrum kultury gdzie odbywa się większość imprez kulturalnych. Nastepnie plac Austurvöllur - serce miasta z przytulnymi kafejkami i restauracjami. Rozne muzea i galerie sa rozproszone po calym miecie i kazdy bedzie mogl znalezc w nich cos dla siebie. Wiele kolorowych domkow typu finski rozsianych po calym centrum – obite wypukla blacha lub drzewem mienia sie tecza barw! Wieczorne polowanie na Zorze Polarne Aurora Borelis zostaje odwolane z powodu niekorzystnych warunkow atmosferycznych.

 

Niedziela - Całodniowa wycieczka  tzw. Golden Circle  - do słynnego wodospadu GULLFOSS, gejzeru GEYSIR oraz Parku Narodowego PINGVELLIR, będącego dawną siedzibą parlamentu islandzkiego założonego w 1930 r; położenie tego miejsca jest wprost zachwycające krajobrazowo. Miejsce, w którym ziemia dzieli się na dwie części! Jest to linia dzieląca dawniej płyty kontynentów Ameryki i Europy. Wodospad ad kraju Gulfoss, zwany inaczej "Królową Islandzkich Wód" lub "Złotym Wodospadem" razi swoim pieknem, dzikoscia i ogromem! Zapiera dech w piersiach! Nastepnie zwiedzamy rozległe obszary geotermalne Geysir - ć najbardziej aktywny gejzer na Islandii, który co 5-7 min wyrzuca wodę do wysokości 30 m. Wszyscy skupiaja sie w bezruchu, zeby to upamietnic na fotografii! A wieczorem kolejna proba na polowania na Zorze Polarne Aurora Borelis znow zostaje odwolane z powodu niekorzystnych warunkow atmosferycznych. L

Poniedzialek – poranny powrot do UK.

 Ciekawostki:

  - Polacy są największą na wyspie mniejszością narodowa i pewnie stad w kazdym sklepie mozna bylo nabyc Prince Polo!

 - jedzenie to glownie mieso i ryby wszelkiego rodzaju – przysmaki narodowe to wędzona baranina (saltkjöt), zgniłe mięso rekina mające za sobą kilkumiesięczne leżenie w ziemi, stek z wieloryba czy pingwina, hamburger z renifera oraz suszone ryby. Wszystkiego sprobowalam, ale nic szczegolnie mi nie smakowalo! A juz najmniej zgnily rekin!

 - chleb islandzki smakuje inaczej niż nasz. Jest żytni, trochę słodkawy, brunatny, a nawet czarny. Troche przypomina pumpernikiel ale jest bardziej soczysty i miekki – bardzo mi smakowal.

 - w kazdym hotelu do sniadania mozna wypic kieliszek tanu!

 - przez caly pobyt nie wypilam ani jednej szklanki herbaty – maja tam za dobra kawe!

 - wode mozna pic z kranu, ale ma taki lekko siarcz\any smak – podobno samo zdrowie!

 - najmniej swiatla dziennego jest w styczniu, bo tylko 4 godziny na dzien , a najwiecej w lipcu - nie ma nocy

Ogolnie bylo po prostu super i choc drogo to na prawde warto pojechac i poobcowac z inna kultura i przyroda! No i oczywiscie czlowiek odpoczal, poobcowal z natura, odprezyl sie i oderwal troche od codziennych spraw!

środa, 03 lutego 2010
Inspekcja/przeglad domu..

Wlasnie sie odbyla. Taka inspekcja/przeglad jest tutaj potrzebna do otrzymania pozyczki hipotecznej, bo banki chce byc pewne, ze dajac pozyczke zwroca im sie pieniadze.. Sa rozne rodzaje takiego przegladu i rozna cena. Mozna zrobic pobierzna, szczegolowa, strukturalna... Im bardziej szczegolowa tym wiecej 'rzeczy' moze wyjsc na swiatlo dzienne. Potem robi sie raport i wymienia co jest do zrobienia, na co trzeba zwrocic uwage, czy dom jest warty tyle za ile sie go sprzedac, itd... Powiedziano mi, ze taki inspektor nie bedzie sie o nic pytal ani o niczym rozmawial i nic mi nie powie. Ten ktory wlasnie byl dosc sporo rozmawial, ze bardzo mu sie ulica podoba, ze ja zna, ze robil inspekcje w paru innych domach na tej ulicy i ze kupujaca nie robi inspekcji szczegolowo – strukturalnej , tylko taka standardowa.

W pierwszej chwili sie ucieszylam, ale jak na pobierzna inspekcje to spedzil tu dosc sporo czasu i pukal, stukal, wszystkiemu sie przygladal wewnatrz i na zewnatrz, wszystko notowal i zauwazylam, ze ma sporo kartek podzielonych na rozne sektory, np. Wilgoc, insulacja scian, itd. Za to nie robil zadnych zdjec, co jest troche dziwne. Hmm, nie wiem co o tym myslec?!

Chcialam sie troche podpytac na czym taka inspekcja polega, ale dawal wymijajace odpowiedzi. Wiec troche panikuje. Na raport trzeba czekac do tygodnia i sie okaze, czy kupujaca bedzie chciala negocjowac cene, czy sie wycofac czy po prostu jak najszybciej wprowadzic.. Trzymajcie kciuki.

A ja tymczasem pakuje walizke i sobie jade do Islandii - odpoczac!

sobota, 30 stycznia 2010
Otwieram laptop i mleczna czekolade ...

A teraz sobie slucham sobie odpowiednika Trojki, a w kolejce czeka CD RMF - Najlepsza muzyka po polsku - az 4 plyty!

Pierwszy weekend kiedy jestem w domu sama, bez zadnych planow, bez osob trzecich, bez podrozowania i bez biegania. Powodow jest pare, ale glownie to znow mi sie jakies infekcje przyplataly, wiec jestem na antybiotykach i probuje sie troche zregenerowac, bo podobno mam oslabiony organizm...Powiedzialam Grzesiowi, zeby w ten weekend sie do mnie nie zblizal, bo sie musze podkurowac i sobie zafundowac domowy program odnowy biologicznej! :-)

Wiec dzis obudzilam sie po 9godzinach snu, poczytalam ksiazke z kawa w lozku; zjadlam sniadanie, wlaczylam pranie,wyszlam na zakupy i wrocilam po 5 gdzinach z dwoma swetrami, para spodni, spodniami z dresu - niezle! :-) Reszte dnia spedzam przy kompie, a pozniej ogladajac filmy, ktore mam juz nagrane od tygodni..

Staram sie tez dowiedziec co trzeba zwiedzic w Islandii, bo tam sie wlasnie w czwartek wybieramy z Grzesiem - 4 dni w Reykjaviku! Nie bylam i mam nadzieje, ze sie na zorze polarne zalapiemy, czyli Northern Lights! Trzeba by jakis harmonogram zwiedzania opracowac! Strasznie sie ciesze, bo juz dawno nie robilam tu wpisow typu 'Zapiski z podrozy'... ech!

A jutro? Jeszcze nie wiem.. ma byc zimno, ale slonecznie, wiec troche sie po ogrodzie pokrece i moze co nieco uporzadkuje...Bliss!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 87